Latest Posts

Pokazywanie postĂłw oznaczonych etykietÄ… Norge. PokaĹĽ wszystkie posty
Pokazywanie postĂłw oznaczonych etykietÄ… Norge. PokaĹĽ wszystkie posty



Tego dnia już wysuszeni startujemy z Oddy. Dzień całkiem deszczowy. Złapaliśmy Norwega, który jak dla mnie miał urodę z Meksyku zabrał nas w parę fajnych miejsc jak to poniżej - Skjervsfossen.


 Nasze plany ulegĹ‚y zmianie, bo niestety w Bergen byĹ‚ festival i nie byĹ‚o opcji na jaki kolwiek coughsurfing. Kiedy dostaliĹ›my siÄ™ w koĹ„cu do Flam - co powinno zająć 2 godziny (a zajęło znowu jakieĹ› 6) stwierdziliĹ›my, ĹĽe warto zobaczyć fiord bliĹĽej. Nie byĹ‚o za wiele dobrych opcji o tej godzinie, ĹĽeby przemieĹ›cić siÄ™ w jakieĹ› sensowne miejsce wiÄ™c jedyna opcja jaka zostaĹ‚a to Gudvagen (tak, musieliĹ›my siÄ™ cofnąć, chcieliĹ›my wziąć prom z Gudvagen do Flam, ale nasz kierowca nie zrozumiaĹ‚ nas i wziÄ…Ĺ‚ nas dalej).





 Tutaj nocujemy. Znowu rozbijamy namiot, choć bardzo niechÄ™tnie chcemy siÄ™ zmierzyć po raz kolejny z lodowatÄ… nocÄ… i deszczem. Mimo wszystko wybieramy namiot, patrzÄ…c na ceny nawet campingu. Niestety wszystko jest tak mokre, ĹĽe nie ma opcji na ciepĹ‚e jedzonko, wiÄ™c zadowalamy siÄ™ kanapkami. Rano Ĺ‚apiemy super stopa! Kierowce tira z BiaĹ‚orusi! Generalnie, nie ma opcji, ĹĽe zatrzyma siÄ™ tir w Norwegii - my Ĺ‚apaliĹ›my stopa chyba kaĹĽdego roku i ani razu siÄ™ to nie zdarzyĹ‚o. W kaĹĽdym razie plan byĹ‚ dojechać do Trondheim, ale skoro juĹĽ tir jechaĹ‚ do Oslo, a byliĹ›my przemarzniÄ™ci na maxa... stwierdziliĹ›my, ĹĽe ciepĹ‚y prysznic jest o wiele bardziej przekonujÄ…cy niĹĽ cokolwiek! Btw - widzicie ten piekny budynek? Po Ĺ›rodku niczego, w jakiejĹ› wiosce - zwykĹ‚y niezwykĹ‚y sklep. Tak prosty, a tak piÄ™kny. Nice!


DzieĹ„ drugi - startujemy w miasteczku Odda, Ĺ‚apiemy stopa pod znakiem -> Trolltunga. 
Tutaj musimy przejsc pare dobrych kilometrów pod górę. ZERO AUT. Serio! Dochodzimy do przystanku gdzie mamy jeszcze 6km do miejsca staru trekkingu. Zero aut, żeby coś złapać, a nam nie uśmiecha się wchodzić kolejnych kilometrów z ciężkimi plecakami. Po przerwie na kabanosa (tak!) podchodzi pewien starszy Pan i mówi, że nawet autobusy tam nie jeżdzą, ale on może nas podrzucić. Okazało się, że jest localsem i opowiedział nam historię związaną z kolejką, którą widać niżej. Gdy był małym chłopcem chciał się dostać wyżej, jego ojciec miał chatę w drodze na Trolltunga. Był razem z przyjacielem. Ludzie którzy używali kolejki zapytali czy jego Ojciec tam jest (oczywiście go nie było). W połowie drogi zeszli z kolejki i wdrapali się na górę po schodkach, po obu stronach kolejki. Byli pierwsi - ale 7miu ludzi spadło z kolejki i zginęło tego dnia. Jak widać chłopcy mieli szczęście - jest za co być wdzięcznym. Dzisiaj kolejka jest nieczynna, więc musimy wdrapać się 5 km slalomem w górę z naszymi plecakami (dzięki Bogu zrobili to w tym roku, inaczej trzebaby było iść przez las schodami zrobionymi przez Nepalczyków).


Po weekendzie w Arendal, łapiemy stopa do Oddy. Dzięki Bogu zdążyliśmy przez zmierzchem, ale generalnie, nie polecam łapania stopa na drugach krajowych. Baaardzo długo czekaliśmy i gdy już coś złapaliśmy to przesuwaliśmy się jakieś 5 km.