Latest Posts


 Kamila i Dawid to para szalenie zakochana w muzyce. Oboje siedzą w tym temacie głęboko. Kamila gra na cajonie i śpiewa, a Dawid gra na skrzypcach. W zasadzie mieliśmy taki zamiar, żeby pokazać ich wspólną pasję do muzyki na zdjęciach, ale temperatura na zewnątrz nie była korzystna dla instrumentów (ale pewnie nic nie będzie stało na przeszkodzie przy kolejnym spotkaniu...). Tym razem, skoro zaręczyny odbyły się w Sylwestra, to aby złapać wspomnienia tej chwili - śnieg musiał się pojawić. To nie było takie proste, bo przecież doświadczyć prawdziwej zimy i śniegu to prawdziwy rarytas tego roku. Postanowiliśmy trochę na niego zapolować i pojechaliśmy do Karpacza. W drodze do trochę traciliśmy nadzieję, bo za oknem kilometr, za kilometrem - po prostu wiosna. O dziwo, kiedy wjechaliśmy do Karpacza, zaczął padać najpierw grad, potem nastała cisza i zobaczyliśmy piękne płatki śniegu! Zjedliśmy tutejszą zupę - kwaśnicę, napełniliśmy termos pyszną czekoladą i udaliśmy się w leśne głębie, gdzie mogliśmy rozpocząć dobrą zabawę z aparatem. Początki były zawstydzające, ale po chwili, mam wrażenie, że oni zapomnieli o moim istnieniu i po prostu cieszyli się sobą i... pyszną czekoladą. Zobaczcie sami ich miłość :) 


Justyna, Kuba i Mikołaj - to rodzinka, z którą miałam okazję zrobić mini sesję w ich przytulnym gniazdku w Krakowie. Niezmiernie mnie cieszy kiedy dzieci cieszą się na widok mnie i aparatu i mają przy tym świetną zabawę. 

Razem z Magdą i Przemkiem wybraliśmy sesję w domku na drzewie. Niestety tej zimy nie ma śniegu w mieście, mimo to zimno jest więc herbatka obowiązkowa. On lubi czarną, a ona zieloną. Magda i Przemek poznali się na klubie The Gate - polecamy, można nie tylko poznać fajnych ludzi, ale czasem... osobę z którą spędzi się resztę życia - chociaż póki co to jedyna taka historia. Oboje lubią podróże, a zaręczyny były super konspirą ze strony Przemka jak i cała wyprawa na Czarnogórę. Pomysłowo! Lubimy takie niespodzianki. A teraz do rzeczy - oglądajcie miłość tych dwojga, bo jest wyjątkowa!

//Together with Magda&Przemek we chose photo shoot on tree house. Unfortunately this winter there is no snow in the city, even that tea - must have. He likes black, she likes green. They've met at The Gate club in Wrocław - we recomand, not only to meet qool friends, but sometimes... partner to the rest of life - but for now is just one story like this. Both a like travels, and engagement was inkredible suprise like whole trip to Montenegro. What an idea! We like suprises like that. But now - watch this love, cuz it's special!

Chwilę przed Świętami Bożego Narodzenia brałam udział w ciekawej realizacji. Robert, który robi fantastyczne drewniane przedmioty chciał uwiecznić jedną z desek na wino, książki dla fanów długich, gorących kąpieli (ja się tu podpisuję!). Deska ma dziurkę na kieliszek. Więcej kreatywnych rzeczy w drewnie możecie zobaczyć tutaj: dobre drewno.
Bieliznę, która ma na sobie Ola, jest uszyta przez Malwinę z Lingerie. Dziewczyny musicie, któryś zestaw sobie sprezentować! Są piękne, a przed wami Black Butterfly...

//Some time before Christmas I was a part of one interesting project. Robert makes fantastic wooden stuff and he wanted capture one of them - board for wine and books for fans of long, hot baths (I'm in!). Board has a hole for a wine glass. More creative stuff you can see here: dobre drewno.
Model is Ola, who has underwear hand made by Malwina from Lingerie. Girls you need to get on of those! Check out beautiful Black Butterfly...//

The highest point in South Dakota. Black Elk Peak - around one year ago know as Harney Peak (known by this name 150 years). It's the highest point in Black Hills  - 7,242 feet. So we did it - we're kikking to this tower - took us around 4 hours in two ways - was fun! Maybe a little bet more cuz we lost our trial in some point... but we get the tower! Wind was really fast of the top! At the fisrt picture this little tiny tower is our direction for next 2 hours. That was exciting! 


Winter came, so it's harder to have some brave ppl to get cold in oytside photo shoot. But there are good options - warm, full of love photo session in interiors - your home. I love when you let me in your space for a while, to your world, to capture special moments in pictures. 
Jason & Jensina - super talent and gifted marriage! Jason is a guitarist, songwriter. Me and my husband were listening his songs during our US trip. Mellow, slow guitars sounds and peacefull voise. His wife is an incredible artist - she decor their all house, she makes manual art and teaches in Spanish! They both are coffee freaks and Jason home-roasts coffee. I tried - belive me - is delicious! And couldn't miss lovely Maya - their full energy Husky.

Badlands is a national park of the United States located in southwestern South Dakota. That was a first attraction of our one week winter holidays. Firt attraction also cus when you're going from Minnesota there is NOTHING around while you driving. Seriouly. So this road learn you to be patience. Looks awesome! You can lost in those nature's sculptures! There were some wild animals too! Road is really good, and you can easily stop almost eveywhere and take a picture. We came out of the season what gave us totally free and empty space. To drive throught Badlands Nationa Park pepare to pay 20$ for a car



















We went for exhibition "Through the Eyes of Picasso"  - this exhibition explored Pablo Picasso's life-long fascination with African and Oceanic art, uniting his paintings and sculpture with art that fueled his own creative exploration. There are some few shoots form modern part of the building. Interior architecture is really nice, mary different directions, curves. I'm not a big fan of galerries (yes I prefer to organise them haha), but if we are here in Kansas City, I wanted to see some cool architecture - and I found it!


















Urodzinowa sesja Olgi w klimacie miejskim i totalnie niecodziennej odsłonie! Nie wiem czy ją poznajecie, ale tak - to wciąż ta sama osoba tyle, że w burzy afro loków! Olga w nowym wcieleniu świetnie się czuła pozując do zdjęć, a stylizacje dobrała samodzielnie wybierając swoją ulubioną dość oryginalną koszulę. Zwiewny materiał i czysta biel fajnie gra z prostymi i dość konkretnymi kierunkami architektury. Miałyśmy niezły fun przy zdjęciach  - zobaczcie sami efekty tego wyjątkowo ciepłego dnia listopada.

//Olga's brthday photo session in city style and totally different way! I don't know if you recignise her, but yes - it's still the same person just with afro curly hair! Olga in her new image was feeling amazing during session, and style she choose her favourite shirt. Sheer material and clear white looks good with straight and quite concrete directions of architecture. We had fun during it - check our efeccts of this extraordinary day f November.
Marzenę i Krzyśka znacie już z poprzedniego posta z sesji plenerowej w Łańcucie. Dzisiaj zobaczcie jak minął ich wielki dzień! Mnóstwo radości, tańców i zabawy - dokładnie tak jak sobie wymarzyli, z rodziną i przyjaciółmi. Mimo, że byłam w pracy bawiłam się znakomicie - uwielbiam patrzeć na ludzi, kiedy po prostu się cieszą! Dziękuję, że zechcieliście się podzielić ze mną tym momentem!
Przenieście się na chwilę jeszcze raz ze mną w ten wrześniowy, ciepły dzień.

//You know Marzena & Krzysiek from earlier post from wedding photo session in Łańcut already. Now you can see their bid day! A lot of joy, dance and fun - exactly how they wanted, with family and friends. Even I was at work, I had so much fun - I love observe people, when they are just happy! Thank you, that you shared this moment with me! Now, for a moment you can feel like you would be there one more time in this warm Septhember's day.


















Dzisiaj urodziny Andrzeja, więc przed Wami kilka ujęć z małego grasowania w kuchni z mamą. Dzieciaki zrobiły sickersa i miały przy tym niezły ubaw. Oczywiście później była degustacja - pyszności! A wy? Robicie ciasta z maluchami?

// Today is Andrzej's birthday, so here are some pictures from my last visit in Rzeszów. Kiddos made a snickers cake and they had so much fun. Of course after all we had degustation - delicious! How about you? Do you make cakes with kiddos?




Tego dnia już wysuszeni startujemy z Oddy. Dzień całkiem deszczowy. Złapaliśmy Norwega, który jak dla mnie miał urodę z Meksyku zabrał nas w parę fajnych miejsc jak to poniżej - Skjervsfossen.


 Nasze plany uległy zmianie, bo niestety w Bergen był festival i nie było opcji na jaki kolwiek coughsurfing. Kiedy dostaliśmy się w końcu do Flam - co powinno zająć 2 godziny (a zajęło znowu jakieś 6) stwierdziliśmy, że warto zobaczyć fiord bliżej. Nie było za wiele dobrych opcji o tej godzinie, żeby przemieścić się w jakieś sensowne miejsce więc jedyna opcja jaka została to Gudvagen (tak, musieliśmy się cofnąć, chcieliśmy wziąć prom z Gudvagen do Flam, ale nasz kierowca nie zrozumiał nas i wziął nas dalej).





 Tutaj nocujemy. Znowu rozbijamy namiot, choć bardzo niechętnie chcemy się zmierzyć po raz kolejny z lodowatą nocą i deszczem. Mimo wszystko wybieramy namiot, patrząc na ceny nawet campingu. Niestety wszystko jest tak mokre, że nie ma opcji na ciepłe jedzonko, więc zadowalamy się kanapkami. Rano łapiemy super stopa! Kierowce tira z Białorusi! Generalnie, nie ma opcji, że zatrzyma się tir w Norwegii - my łapaliśmy stopa chyba każdego roku i ani razu się to nie zdarzyło. W każdym razie plan był dojechać do Trondheim, ale skoro już tir jechał do Oslo, a byliśmy przemarznięci na maxa... stwierdziliśmy, że ciepły prysznic jest o wiele bardziej przekonujący niż cokolwiek! Btw - widzicie ten piekny budynek? Po środku niczego, w jakiejś wiosce - zwykły niezwykły sklep. Tak prosty, a tak piękny. Nice!


Dzień drugi - startujemy w miasteczku Odda, łapiemy stopa pod znakiem -> Trolltunga. 
Tutaj musimy przejsc pare dobrych kilometrów pod górę. ZERO AUT. Serio! Dochodzimy do przystanku gdzie mamy jeszcze 6km do miejsca staru trekkingu. Zero aut, żeby coś złapać, a nam nie uśmiecha się wchodzić kolejnych kilometrów z ciężkimi plecakami. Po przerwie na kabanosa (tak!) podchodzi pewien starszy Pan i mówi, że nawet autobusy tam nie jeżdzą, ale on może nas podrzucić. Okazało się, że jest localsem i opowiedział nam historię związaną z kolejką, którą widać niżej. Gdy był małym chłopcem chciał się dostać wyżej, jego ojciec miał chatę w drodze na Trolltunga. Był razem z przyjacielem. Ludzie którzy używali kolejki zapytali czy jego Ojciec tam jest (oczywiście go nie było). W połowie drogi zeszli z kolejki i wdrapali się na górę po schodkach, po obu stronach kolejki. Byli pierwsi - ale 7miu ludzi spadło z kolejki i zginęło tego dnia. Jak widać chłopcy mieli szczęście - jest za co być wdzięcznym. Dzisiaj kolejka jest nieczynna, więc musimy wdrapać się 5 km slalomem w górę z naszymi plecakami (dzięki Bogu zrobili to w tym roku, inaczej trzebaby było iść przez las schodami zrobionymi przez Nepalczyków).


Po weekendzie w Arendal, łapiemy stopa do Oddy. Dzięki Bogu zdążyliśmy przez zmierzchem, ale generalnie, nie polecam łapania stopa na drugach krajowych. Baaardzo długo czekaliśmy i gdy już coś złapaliśmy to przesuwaliśmy się jakieś 5 km. 


















Historia Marzeny i Krzyśka jest długa, ale... kończy się "i żyli długo i szczęśliwie", a właściwie to dopiero się zaczyna! Pewnie poznajecie to znane miejsce. Piękną mieliśmy jesień tego roku, więc postanowiliśmy ją wykorzystać, aczkolwiek pogoda miała lekkie humory i już moja para traciła nadzieję, ale w końcu - dwa tygodnie po ślubie - udało nam się postawić "kropkę nad i" iiii udało się!
//
Story of Marzena & Krzysiek is long, but... is ending "and they lived happily ever after", actually it's just a beginning. For sure you know this place. We had a beautiful qutumn this year, so we decided to use it, even weather weren't in mood and my couple were hopeless, but finally - two weeks after wedding - we could put "fot above i" and we made it! (Sorry guys it's just polish fraze :P)


TATO - dla syna pierwszy BOHATER, dla córki pierwsza MIŁOŚĆ. 
Poznajcie Andrzeja, Anteka, Alicję (tę dwójkę maluchów znacie już jednego z postów) i Anielę. Słodkie zabawy z tatą o poranku. Patrząc na te dziecięce uśmiechy od ucha do ucha, słyszę te śmiechy i chichy! ! Tego dnia stałam się niewidzialnym obserwatorem porannych wygłupów pełnych radości.

DAD - a son's first HERO,a daughter first LOVE.
Meet Andrzej, Antek, Alicja (tę dwójkę maluchów znacie już jednego z postów) i Aniela.  Sweet fun with daddy in the morning. Looking at these kido's smiles , I hear these lughing and chuckles! This day I became a n observator of morning crazy pranks full of joy!



















Tym razem miłość połączyła dwa miasta - Rzeszów i Lublin. Z Kingą i Łukaszem na sesję zdjęciową wybraliśmy się na znane większości Podkarpacia - Prządki. Jechaliśmy z jęzorem na brodzie, bo już o tej porze roku Słońce zachodzi wcześniej. Było zabawnie, aczkolwiek nie wiedzieliśmy czego się spodziewać - bo przecież to miejsce mogłaby zalać fala turystów... Dzięki Madziu za Twoja pomoc w trzymaniu różnych rzeczy i układaniu kiecki! Patrzcie jacy szczęśliwi! Uwielbiam łapać Wasze prawdziwe emocje, to jacy jesteście i to jaką miłością się darzycie!

This time love put together two cities - Rzeszów & Lublin. With Kinga and Łukasz for photo session we gone to most of you (from Subcarpathia) known - Prządki. We're hurry up for photos, cuz at this part of year Sun set much ealier. It was fun, we didn't know what to expect, cuz this plac could be full of tourists... Thank you Magda for your help with holding everything and lay the dress! Look how happy they are! I love catch your true emotions, this how you really are and how you love eatch other!.

We don't just get to grow old together. 
We get to GROW UP TOGETHER and that's the real adventure!


















Niedawno miałam okazję fotografować kreatywny projekt dla małego Krzysia. Przestrzeń i aranżacja zaprojektowana przez Locaforma (polubcie fb, gdzie zobaczycie więcej ciekawych realizacji). Z Wrocławia rzut beretem, przyjechałyśmy do Kątów Wrocławskich na sesję zdjęciową miejsca, które przynosi dużo radości i zabawy. My również uległyśmy pokusie aby trochę poszaleć. Śledźcie mnie na insta, gdzie zobaczycie dużo więcej.

Not so long time ago I photograph creative project for small Chris. Space and arrangement designed by Locaforma (like this fb, where you'll see more interesting realizations). From Wrocław little distance, we came to Kąty Wrocławskie for photo session of the place, which brings a lot of joy and fun. We also started to feel like a kids and get crazy. Follow me on insta, where you can see more.