Arendal

By | 10:13 2 comments
     Arendal, Norwegia - bardzo urocze miasto, na południu kraju. Położone przy cieśninie Skagerrak, która łączy Morze Północne z Bałtyckim.
Skoro na południu - to i ciepło! przez pierwszy tydzień około 30 st, ale klimat jest zupełnie inny. Nie czuć tej temperatury tak jak tutaj... (tak - rozpływam się z gorąca przed laptopem).













    Taka góra do pokonania! Chętnie chodziłam do centrum miasta, bo było z górki, niestety powroty trochę dłużej trwały...










    Trafilam akurat na czas festiwali. Mnóstwo muzyki, biletów kupować nie trzeba, bo woda wszystko niesie. Turystów sporo, ale bardzo specyficznych - żeglaży i miłośników morza.






    Zawsze jak jestem w Norwegii, to zapominam pokosztować tych ryb! "Zawsze" to może za duże słowo, bo to mój czwarty wypad do tego kraju, a ostatni był aż pięć lat temu! Nie wiem czemu zmarnowałam tyle ostatnich kilka wakacji i nie przyjechałam. Od teraz wiem, że to jest miejsce które muszę zobaczyć raz w roku :)






   To zdjęcie nie jest niczym szczególnym, ale musiałam je zrobić. Na dowód pewnemu nauczycielowi, który twierdził, że nie da się czegoś takiego zrobić, "BO JAK ODPROWADZISZ WODE?". Jak widać na zamieszczonym obrazku da się, tym bardziej, że to Norwegia - mnóstwo śniegu i topniejącej wody :).













   A oto kawałek jednego z pierwszych zleceń mojego taty, kiedy przyjechał. Blisko już dziesięć lat, jestem bardzo dumna.




  Zaraz po tym zdjęciu poznałam bardzo miłą i wiekową parkę. Starsze małżeństwo z Warszawy, które co roku wypływa na 3-miesięczny rejs. Nie podróżują sami. Towarzyszy im wielki owczarek niemiecki, który jak twierdzą "nie lubi norweskich psów".




 


    Tak! I oto ona! Moja skałka, moje miejsce spotkań z Najwyższym. Tutaj mogłam krzyczeć, płakać, śpiewać i śmiać się! Bardzo doceniam czas wielkiej wolności z Nim, przebywanie w Jego ramionach. Do tego widoki na inną część miasta...


     Niedaleko gdzie mieszkałam, była trasa zdrowia - LISLOYPE, co znaczy oświetlone koło. Trasa mierzyła prawie 5 km i można było biegać, spacerować... Nigdy nie powiedziałabym, że mogłabym polubić bieganie - a jednak! Wystarczy mieć dobre buty i naturalne podłoże, które amortyzuje ruchy. Moje stopy same mnie ciągnęły do biegania :)
Nowszy post Starszy post Strona główna

2 komentarze:

  1. jak wrócisz to sobie PObigamy xD
    tak w ogóle to SUPER zdjęccia !! , ale , ale... jak będę tam jeszcze w tym roku to przywiozę lepsze :P ;)
    pyZiu .

    OdpowiedzUsuń
  2. cos o tym wiem bo ja tez zaczelam biegac :) niestety po chodniku.

    OdpowiedzUsuń